"Następczyni" i "Korona"- Recenzja

Drukuj

Recenzja książek "Następczyni" i "Korona", napisane przez Amerykańską pisarkę Kierę Cass

                       

                               "Następczyni" i "Korona"- Recenzja

  Uwaga! Jeżeli nie czytałeś trylogii "Rywalki", w tym artykule mogą pojawić się spojlery dotyczące historii Americi Singer!

 Zaczynając przygodę, z bestsellerową serią Kiery Cass pt. "Rywalki", nie spodziewałam się, że dostanie specjalne miejsce w moim sercu. Zaczynając "Następczynie" (2015 r.) i "Koronę" (2016 r.), byłam nastawiona bardzo dobrze do nich nastawiona i z pewnością stwierdzam, że ani trochę się nie zawiodłam!

Kończąc "Jedyną" (ostatnią część trylogii), byłam przeszczęśliwa, że autorka wydała jeszcze dwa sequele, o córce naszej głównej bohaterki. Mowa o Eadlyn Schreave, pierworodnej Maxona i Americi Schreave. Księżniczka Eadlyn, całe dotychczasowe życie, wychowywana była pod pretekstem objęcia tronu po swoim ojcu. Dziewczyna zazdrościła swoim trzem braciom, a szczególnie bratu bliźniaku, Ahrenie, który urodził się 7 minut po niej. Kiedy ona była przygotowywana do zostania królową, oni mieli beztroskie dzieciństwo.

Po zniesieniu podziału klasowego, przez pewien okres czasu społeczeństwo było zadowolone. 20 lat później, poddani zaczęli ponownie się buntować. Aby udobruchać lud, rodzina królewska postanawia zorganizować kolejne Eliminacje, ale tym razem na innych zasadach. Jedna królewna i 35 chłopców. A co jeśli księżniczka jednak nie chce wychodzić za mąż?

Cóż tu dużo powiedzieć? Eadlyn Schreave, jest dość specyficzną postacią. Z jednej strony, w niektórych sytuacjach mogłabym się nawet z nią "utożsamiać", lecz czasami jest niesamowicie irytująca. Jednak, nie patrząc na jej niektóre wybryki, dalej jest naprawdę ciekawą i charakterystyczną postacią, podobnie jak większość postaci w tej książce.

Tak jak w przypadku "Rywalek", książkę czyta się szybko i przyjemnie. Mogłabym powiedzieć, że nawet za szybko. Nim się obejrzałam, przewracałam ostatnią stronę "Korony" z uśmiechem na twarzy i śladami łez na policzkach. Nie zwiedźcie się, baśniową aurą tej historii, albowiem można się przy niej nieźle wzruszyć. Rozterki miłosne Eadlyn, to jedno, ale ukazane więzi rodzinne całej szóstki, to coś naprawdę pięknego. Chciałabym też zauważyć, że "Następczyni" oraz "Korona" (ale także cała seria), cudownie prezentują się na półce, wśród moich innych ulubionych tytułów.

Kiera Cass, wydając całą serię, naprawdę odwaliła kawał dobrej roboty. Z pewnością mogę powiedzieć, że będę wracała do innych książek tej autorki, ponieważ naprawdę urzekł mnie jej styl pisania. A co do wszystkich pięciu tomów "Rywalek", bardzo się cieszę, że miałam okazję aby zapoznać się z całym światem wykreowanym przez pisarkę. Z całego serca polecam "Rywalki" i mam nadzieję, że na swojej czytelniczej drodze, spotkam lekturę, która wciągnie i poruszy mnie tak jak historia Kiery Cass.