Życie: felieton o śmierci i tęsknocie

Drukuj

 Co obejmuje śmierć i tęsknota? Śmierć to pojęcie bardzo względne, gdy umiera coś, co nie jest człowiekiem. Natomiast sprawy mają się inaczej w momencie, gdy śmierć zabiera życie człowieka, a w szczególności osoby, którą kochamy.

Każdy człowiek zostawia na tym świecie cząstkę siebie i dopóki ludzie o nim pamiętają, to nigdy nie umrze duchowo. Natomiast pozostawia po sobie tęsknotę i ból, który niekiedy jest nie do zniesienia. W wielu przypadkach pozostawia potomstwo, które najbardziej odczuwa stratę tak bliskiej osoby.

 

 

Śmierć nic nie kończy,

Śmierć zaczyna.

Doprowadza do łez,

Nic jej nie zatrzyma…

 

Tęsknota również bywa bardzo bolesna. Przychodzi nagle taki ból, który bardzo ciężko wyrazić słowami. Jakby nieokreślona pustka, która wyżera coraz więcej miejsca w duszy i nie potrafi jej opuścić . Taki co powoduje nagły skurcz żołądka i jakiś bardzo silny ból w sercu.

Człowiek niekiedy nie jest w stanie poradzić sobie z nią bez pomocy innych, ponieważ tak jesteśmy stworzeni, że mamy uczucia. Tak jak ból, tak też tęsknota ma swoje znaczenie. Właśnie: znaczenie.

Tęsknota to uczucie braku czegoś lub kogoś bardzo istotnego naszej osobie. Często pojawia się odczuwanie smutku, zaniepokojenie, rozmyślania nad własnym życiem. Tak wielka tęsknota może być powodem popadnięcia w depresję. Inna jest w momencie, gdy ktoś wyjeżdża, a inna, gdy ktoś odchodzi na zawsze. Te dwie rzeczy policzone ze sobą bywają barierą nie do pokonania, ale gdy uda się człowiekowi ją pokonać, staje się bardzo silnym mentalnie i wydaje się, że jednak może dokonać wszystkiego.

Dlatego też wszystko ma swój czas i swoje znaczenie, a to od nas samych zależy jakie lekcje z tego wyciągniemy.

Zostaje tęsknota, smutek, ból i płacz,

Gdy narzuca na nas swój bezlitosny płaszcz,

Człowiek nie zna dnia ani godziny,

Nie wie czy jutro znów się obudzimy.

 Sama przeżyłam ogromy ból i tęsknotę po stracie ważnej dla mnie osoby. Taką osobą w mojej rodzinie był mój dziadek. Na samym początku dziadek zachorował na zapalenie oskrzeli, było to w 2018 roku. Nigdy nie lubił chodzić do żadnego lekarza, więc postanowił zignorować swój stan zdrowia i żyć dalej. Jak się okazało nie było to zwykłe zapalenie oskrzeli. Ta choroba zaczęła się przenosić, tak więc poskutkowało to zapaleniem płuc. Dziadek dalej postanowił nic z tym nie zrobić, lecz moja mama się zdenerwowała i postanowiła wezwać do niego ambulans. Stan jego był dość ciężki i postanowili, zabrać go do szpitala.

Po długim oczekiwaniu na wyniki, dowiedziałam się pewnej informacji, po której nie mogłam się pozbierać. Był to nowotwór drobnokomórkowy płuc. Dziadek bardzo długo uczęszczał na różnego rodzaju leczenia. Na samym początku nawet coś dawały. Właśnie, na samym początku. Potem było już tylko gorzej. Rak zaczął atakować inne organy. Dziadek cierpiał. Starałam się z nim być cały czas. Niestety nie zawsze mi się to udawało. Pewnego wieczora, gdy byłam już blisko domu mojej cioci, ponieważ dziadek z nią zamieszkał, zauważyłam ją na drodze, oczekującą na coś lub kogoś. Zaczęła do mnie krzyczeć. Biegłam do niej tak szybko jak potrafiłam, gdy dobiegłam powiedziała, że z dziadkiem jest dziś tak źle jak nigdy.

Było to dokładnie 2 kwietnia 2019 roku. Gdy ratownicy medyczni przybyli, od razu postanowili ściągnąć go do szpitala. Lekarz powiedział, że nie daje dziadkowi żadnych szans na przeżycie tej nocy. Powiedział, że wszyscy mamy jechać do domu i będzie nas informował. Również, że na wszelki wypadek lepiej będzie jeśli się z nim pożegnamy.

Płakałam jak dziecko, nie chciałam go zostawić, ale musiałam. Walczył rok. W nocy 3 kwietnia 2019 roku mój dziadek zmarł. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, był to tak ciężki dla mnie dzień. Nie żałuje żadnej minuty spędzonej z nim w tym szpitalu. Żadnego dnia spędzonego przy jego łóżku.

Pamiętaj, że Cię kocham dziadku, najmocniej na świecie.

Ty zasnąłeś wiecznym snem,

Tęsknie za tobą, kocham Cię,

Płaczę gorzkimi łzami,

Bo gdzie jesteś, jak nie z nami?

Patrzę wokół, nie ma ciebie,

Mam nadzieję, że gdzieś w niebie,

Jak już umrę, spotkam ciebie…”