Szkoła, czy faktycznie taka dobra?

Drukuj

Od małego powtarza się, że szkoła to fajne miejsce, ale jak jest naprawdę? 
Na filmach szkołę widzimy jako miejsce wesołe, bezpieczne a przede wszystkim przyjazne dla uczniów.
Czy tak jest naprawdę? NIE!


Jako osoba, która uczyła się, uczy i przez wiele lat jeszcze będzie się uczyć, uważam że nigdzie indziej nie spotkałem większego stresu i niezadowolenia jak w szkole. 

Mówi się że szkoła kształci wszystkich na tym samym poziomie. To prawda, każdy ma narzucony ten sam poziom
Humanista ze Ścisłowcem. I w jaki sposób przykładowy humanista ma rozwinąć swoją pasję do pisania, jeżeli ma narzuconą ilość godzin wszystkich przedmiotów w tygodniu, nawet jeżeli jest na profilu z rozszerzonym polskim, to nie ma szans na rozwinięcie swojej pasji, ponieważ ma 12 innych przedmiotów. 

Za ilością przedmiotów idą godziny lekcyjne tzn. aby zmieścić się w "podstawie programowej" statystyczny nastolatek dziennie spędzą 8 godzin (zazwyczaj od 8-14/15). Tak, od 8 powiedzielibyśmy,, że 8 to optymalna godzina, ponieważ przygotowuje nas do dorosłego życia. TAK, ale po co, jaki cel ma pisanie sprawdzianu o 8 rano?

Kolejną sprawą jest sama forma nauczania. Żyjemy w erze informacji. to po kiego czorta wkuwać na blachę budowę kwiata na biologii. Uważam, że największym problemem jest przesyt materiału w postawie programowej, który uniemożliwia przeprowadzenie ciekawej lekcji, bo nawet jeżeli nauczyciel chce, to nie może, bo "nie zdążymy do czerwca". 

Ostatnią i najważniejszą sprawą, która spędza sen z oczu nastolatkom są oceny. Jakby nie patrzeć sprawdzanie swojej wiedzy jest ważne przy nauce, ale po co od razu oceny? Na jakiej podstawie można porównać przykładowego Humanistę i Ścisłowca? NIE DA SIĘ. Każda osoba jest inna, i każda osoba ma inne predyspozycje w różnych dziedzinach, a ocenianie tego jest raz bardzo stresujące, a dwa: nieskuteczne, gdyż powoduje to NIE naukę lecz wkuwanie na blachę.

 

Tags: